Obsługiwałem angielskiego króla ****

Menetheris poleca


Jiri Menzel to ikona czeskiej kinematografi,mistrz mający swój niezastąpiony styl.Przyznam szczerze,ze nie jestem jego jakimś wielkim pasjonatem,ale podziwiam i szanuję to co robi.

“Obsługiwałem angielskiego króla” to kolejne spotkanie Menzela z Hrabalem,już szóste. Reżyser powraca do ukochanego autora po latach, i jest to jednocześnie powrót bardzo udany.Hrabal oraz Menzel to kwintesencja wszystkiego
co czeskie.Jest tu erotyka,przaśny humor,absurdalne sytuacje,czyli jeden,wielki zabawny cyrk, nie kiedy jednak bardzo wręcz liryczny.Udowadniają to znakomite, nagrodzone złotym lwem zdjęcia(czeski odpowiednik oskarów).Sama historia zaś, jest bardzo interesująca.

Mimo iż oglądałem tą produkcje na raty, muszę powiedzieć,że w ostatecznym rozrachunku jestem niezwykle zadowolony.Jeśli lubicie te klimaty, to serdecznie polecam.To kawał solidnego kina

Opublikowane w:  on kwiecień 13, 2009 at 12:21 pm Komentarze (3)

Bracia Karamazow *****

Menetheris poleca


Nie spodziewałem się tego.To co na początku wydawało mi się potencjalnie pretensjonalne i nudne, autor zamienił w fasycynującą mozaikę emocji.Tak,tak,film Zelenki może zaskoczyć tych którzy kojarzą go jedynie z absurdalnymi komediodramatami.

“Bracia Karamazow” to nowa twarz tego twórcy, dotąd nieznana w kinie,może dlatego iż mało w nowym filmie pomysłodawcy “Samotnych” wogóle związku z samym srebrnym ekranem.Widz obserwuję kino w teatrze, czy raczej teatr w kinie,aktorzy przybierają prawdziwe imiona,granica pomiędzy nami i nimi zaciera się jak nigdy dotąd.
Zelenka daję nam niepowtarzalną wprost okazję zajrzenia na scenę i uczestnictwa w spektaklu praskich aktorów z teatru Dejvickie Divadlo.Wszystko to rozegrane w sceneri industridalnego piekła,komunistcznego symbolu miejsca bez Boga-Nowej Huty. Obraz ten absolutnie powala ekspresją, jest w nim geniusz nie tyle reżysera co odtwórców ról.
Ivan Trojan,Martin Myšička,Radek Holub…cała obsada stanowi jedności,trudno znaleźć lepszych czy gorszych.Są doprawdy wyśmienici, to samo tyczy się muzyki Kaczmarka,której niestety nigdzie nie można znaleźc, i nad czym ubolewam,bo to chyba jeden z lepszych soudntracków jakie w ogóle słyszałem.Tak naprawdę nie można, nic temu filmowi zarzucić.
Wszystko jest perfekcyjne wprost, a jednak mieszanie granic może irytować.Bo ilę właściwie wartościowo tutaj kina? Czeski reżyser na dokładkę dodaję dramatyczny wątek, śmierci syna jednego z pracowników fabryki.To chyba jedyny środek łączności pomiędzy tradycyjną inscenizacją a orginalną i przemawiającą językiem kadru opowieścią, trocią on jednak nieco banałem.
Nie na tylę za to,aby zniechęcić do dalszej podróży w głąb odwiecznych pytań o wiarę i odkupienie.Tutaj poradzono sobie zadziwiająco sprawnie.Cokolwiek jednak wśród mniejszych potknięć się tu wyłoży, “Bracia Karamazow” zasługują dla mnie na miano filmowej rewelacji.Musicie to zobaczyć!

Opublikowane w:  on kwiecień 12, 2009 at 4:55 pm Dodaj komentarz

Delta***


Przed długo wyczekiwanym seansem “Delty” miałem jeszcze przed oczyma sceny z rewelacyjnego zwiastuna.Wiązał on ze sobą,także pewne obawy, po tym co dodatkowo naczytałem się na temat filmu Mundorczo w internetowej prasie.
Nie chciałem temu za bardzo wierzyć, niestety po ciekawym początku i środku, nastąpił rozczarowujący koniec obniżający rzeczywiście rangę tego przedsięwzięcia do obrazu zadziwiająco niepotrzebnego.
Najgorzej generalnie sprawdzają się tu dialogi.Po wywaleniu ich z taśmy zostałby nam ten sam,tylę że mnie irytujący film.Są one wepchane na siłę, do pięknej i czystej formy jaką stanowi “Delta”.
Sama historia kazirodczego związki może być całkiem interesująca,ale to nie ona jak dla mnie stanowi o sile napędowej,lecz wewnętrzna poezja płynąca z ekranu.

Mundurczo znakomicie wie jak przykuć uwagę, w tym celu wykorzystuję ładne plenery i łączy je z elektryzującą muzyką Popol Vuh(stały kompozytor Wernera Herzoga).Efekt jest piorunujący, bo reżyser nauczył się tego robiąc już wcześniej krótkometrażówki,pewnie dlatego całość wydaję się tu taka jednostajna.

Najbardziej za to wkurzył mnie pod koniec, kiedy obraca wszystko co stworzył w pustkę.Cała niesamowitość i sugestywność “Delty” wyparowuję wraz z bliskim końcem, a im bardziej w las tym więcej drzew.Tak też mój, pierwotny zachwyt mija.Na ekranie pojawiają się napisy, a ja oniemiałem, bo nie wierzę,że można spieprzyć coś tak cudownego.
Bywa..

Opublikowane w:  on at 4:19 pm Dodaj komentarz

Łzy na sprzedaż ***


“Łzy na Sprzedaż” Urosa Stajonovića są typowym przykładem, filmu nie mogącego złapać równowagi pomiędzy formą a treścią.
Z drugiej strony zaś, być może zbyt wiele oczekiwałem od niego, a to przecież zaledwie miła baśń dla dorosłych..

Do tej serbskiej produkcji(podaj najdroższej) przywiodły mnie piękne kadry ze zwiastuna, wspaniale wprost współgrające ze ścieżką dźwiękową.
Wszystko dopięte na ostatni guzik, zapowiadało być może kino genialne,wybitne, zapewniały mnie zresztą o tym recenzje tych którzy już widzieli.

Dziwnym trafem, nie dałem się porwać temu całemu dziwnemu miksowi Kusturicy i Gilliama w jednym.Pomimo wspomnianej już strony wizualnej,Stanjović po prostu jakoś nie zręcznie
wchodzi z jednej konwencji do drugiej. Za mało jeszcze w nim warsztatu, aby co kolwiek o tym wiedzieć, jednak niektóre sekwencje jak taniec pośród wybuchów na polu zawierają w sobie znamiona mistrzostwa.
Również poetyckiej muzyce towarzysza Wong Kar Waia-Shigeru Umebayashiego nic nie można zarzucić.
Tak naprawdę autor pragnie zaspokoić wszelkie oczekiwania widza, trochę więc tu erotyki, trochę fantazy,trochę specyficznego bałkańskiego humoru(dla mnie nieco przyciężkiego)i trochę dramatyzmu,lecz widocznie tak się nie da, a przynajmniej nie tutaj
Albo się robi wystawne widowisko,albo zgrabną i mądrą baśń.Niestety udaję się tylko to pierwsze, bo w całym swym przekazie opowieść ta wydawała mi się naciągana.Historia kobiet rozpaczliwie poszukujących miłości, ciągnie za sobą pewien ładunek emocjonalny.
Można dać się mu uwieść,bądź nie.Dla mnie to było za bardzo przeciągnięte w czasie, choć pyszne zewnętrznie kino.

Opublikowane w:  on at 3:46 pm Dodaj komentarz

Normal ****

Menetheris poleca

Będąc ostatnio w Pradze,skusiłem się by skorzystać z okazji, i zobaczyć film którego być może w Polsce w jakiejkolwiek dystrybucji w ogóle nie będzie(a jeśli już to za parę lat,narazie najbliższa możliwość to festiwal “Kino na Granicy” odbywajacy się w Cieszynie), i z którego to seansu jestem bardzo szczęśliwy.
Przez jakiś czas wahałem się pomiędzy salą kinową a pięknym miastem, opinie bowiem bywały różne, podobnie zresztą jak w przypadku wcześniejszego “Restartu”, tego samego reżysera. “Normal” jeszcze przed premierą został okrzyknięty “Jednym z najciekawszych filmów roku” w swym rodzimym kraju, u nas, mimo głośnego powrotu żony eks-prezydenta Havela na ekran,jeszcze błoga cisza.
Zupełnie nie słusznie. Moim zdaniem “Normal” to obraz na miarę naszych czasów, z którego czesi mogą być dumni(realizacja powala), a nam, biednym polaczkom przychodzi tylko schować się pod kocyk.Doprawdy nie mogę zrozumieć, jakim cudem dysponując takimi geniuszami jak Bagiński,Idziak,Starski czy Kaczmarek nie powstał jeszcze u nas żaden porządny warsztatowo film.

“Normal” nie był strasznie kosztowną produkcją, a jednak efekt jest imponujący.Wszystko co składa się z profesjonalnej ekipy, montaż,zdjęcia,muzyka tworzą niesamowity klimat tego filmu.
Sam scenariusz zresztą jest niezwykle interesujący.Przedstawia on autentyczną historię seryjnego mordercy Petera Kurtena i jego zetknięcie ze świeżo upieczonym absolwentem prawa-Yustusem.Ich spotkania, doprowadzają do zmiany spojrzenia na świat chłopaka,nie do końca jeszcze świadomego tego,iż to Kurten, mimo iż pojmany, tak naprawdę pociąga za sznurki…

Sevicik wykazał się znakomitą reżyserią, film jest odpowiednio krwawy, a chwilami unosi się nad nim wręcz post apokaliptyczna atmosfera.
Warto też pochwalić aktorów.Brawurowo spisał się Milan Knazko w roli Kurtena, jest on skórą zdjętą z Hannibala Lectera.Ten sam błysk w oku, nieobliczalność,a jednak coś sprawia,że przyciąga. Kurten to wewnętrzny potwór kształtujący umysły wszystkich którzy się wokół niego znajdują.To ten typ którego ogląda się podziwiając jego kunszt tworzenia zła,ale bezwątpienia nie chciałoby się z nim spotkać,w szczególności będac kobietą.

Chociażby dla tej postaci, a może przedewszystkim “Normala” wprost zobaczyć trzeba.Jeżeli kiedykolwiek będziecie mieli okazję, to serdecznie polecam.

Opublikowane w:  on at 3:20 pm Dodaj komentarz

Ken Park ****


Uwaga! Film nie jest przeznaczony dla widzów poniżej 18 roku życia

Ken Park swego czasu nieźle namieszał za oceanem, podczas gdy nasza rodzima otoczka seksualności stała jeszcze na poziomie Lucy Montgomery(“Zatkaj uszy i myśl o Anglii”).
Wszystkie nasze próby oswojenia narodu tak naprawdę kończyły się fiaskiem, i to bynajmniej nie z powodu brzydkich aktorek, lecz niskiego poziomu artystycznego przedstawionych dzieł.

Co zaś się tyczy “Kena Parka”, będę bronił tego obrazu bo nie uważam go za czystą,nachalną prowokację.
Larry Clark, autor także kontrowersyjnych “Dzieciaków” drąży tu podobny temat co we wcześniejszych swoich filmach.W jego bohaterach, znudzonych życiem skatach nie ma ani odrobiony nadzieji na lepsze jutro.
Ich rzeczywistości, mimo iż w pełni amerykańska i z zasad amerykańskiego snu nawet często korzystająca jest przepełniona pesymizmem.Wszędzie gdzie nie spojrzeć sami degeneraci, dzieci bez perspektyw uprawiające seks, i ich straceni rodzice,zboczeńcy oraz rozbitkowie życiowi.
Clark pozostawia świat bez złudzeń,świat gorzki,lecz bardzo naturalny.To w nim tkwi siła całego filmu, bo o ilę “Dzieciaki” były kinem, już dzisiaj niestety niezbyt aktualnym, o tyle “Ken…” dalej szokuję,zmuszając do zastanowienia się
nad bez kształtnym,szalonym universum.

To nie jest film dla każdego, a na pewno nie dla osób mających skłonności depresyjne, jednak moim zdaniem warto go zobaczyć.

Opublikowane w:  on at 2:36 pm Dodaj komentarz