
Sala pęka w szwach. Oto zaczyna się rzekomo “Najlepszy polski film roku”, “Najlepszy debiut”, “Kandydat do Oskara”… itd, itp.
Nic z tych rzeczy. “Rewers” choć rozpoczyna się wielce interesująco i skutecznie wtłacza w klimat powojennej Warszawy( tu kłaniam się Władkowi Pawlikowi za wyśminitą muzykę oraz Marcinowi Koszałce za zdjęcia), to jest
nierównomierny w dozowaniu napięcia i rzutności gatunkowej.
Stopniowo lekka komedyjka o 3 pokoleniach kobiet i ich zmaganiach w trudnym świecie pozbawionym porządnych mężczyzn przekształca się w kryminalną historię o przeszłości i przyszłości, o świecie teraz a dziś, i wreszcie o odpowiednio czynach i ich konsekwencjach.
Humor miły, czasem abstrakcyjny wydaję się nie do końca współmierny z sytuacją. Bohaterka zostaję zgwałcona, a połowa sali rży.
Może to już osobista prośba do widowni która i tak jakiś czas temu straciła już poczucie wszelkiej kultury, ale też to jakieś dziwne lawirowanie, pomiędzy nastrojami.
Lankosz odsłania karty, nie ma określnych barw, nie ma określonych granic. Czasy Stalinizmu zostają wyrzutę z poczucie wielkiego patriotyzmu- autor patrzy na postacie jak na zwyczajnych ludzi.
Każdy z nich musiał sobie jakoś radzić, każdy musiał kłamać czy milczeć by zachować życie czy spokój.
Po latach docenia to Sabina, która w swoim oprawcy, dawcy “diabelskiego nasienia” nieoczekiwanie znajduję również i zbawcę, wielką miłość.
Szkoda, że ten tak zapowiadany, drugi, współczesny plan dzieję się jakby z boku. Zostaję ledwie maźnięty.
Nadchodzą napisy końcowe i pytam się- to już? Tylko tyle?
W istocie Lankosz buduję nową jakość w polskim kinie, powraca też trochę do tej starej szkoły mistrzów, nieco zapomnianej oraz wyklętej.
Prawi również całkiem dobrze, ale też nie udaję mu się wystarczająco uciec przed banałem. Staję trochę w pół drogi.
Pomiędzy odkryciem a przeciętnością.
EDIT- Chyba trzeba będzie się jednak przyzwyczaić, że zdanie zmieniam bardzo szybko. Poraz kolejny zresztą otrzymałem również film który wychodzi na przeciw moim oczekiwaniom. Jak wspominał Dziarski, nie jest to stricte komedia, ale też nie dramat( może dlatego początkowo budzi mieszane uczucia). Czym więc jest “Rewers”? Z pewnością, obrazem godnym obejrzenia. Tylę w tej kwesti.